- Zostaw mnie! - Krzyknęła Karola próbując się wyrwać.
-Spokojnie - powiedział facet hipnotyzującym głosem - Nie skrzywdzę cię.
- Na prawdę? - spróbowała się uwolnić. Pokryła lodem miejsca w których ją trzymał po czym wyslizgnela się .
Zaczęła biec, jednak nie zdołała uciec za daleko. Skrzydlaty chłopak unieruchomil ja sznurem.
- Następnym razem będzie to łańcuch kolczasty! - Krzyknął uśmiechając się szyderczo.
- Czego chcesz?
Milczenie
- Wiem że mnie slefziles. Pytam się czego chcesz?! A wiec nie odpowiadasz tak?!
- Chce ciebie - odpowiedzial po dłuższym namyśle.
- Co proszę?!
- Chce ciebie, a dokładniej twojej mocy.
- Śmieszne. Na prawdę śmieszne. Skoro już mnie porywasz to chcę znać powód.
- Już ci powiedziaalem - zatkal jej usta chusta - A teraz siedź cicho i nie wkurzaj mnie. Idziemy.
Ruszyli przez park, lecz zamiast iść ścieżka skrecili w zarosla. Ocza Karoliny ukazało się wejście do podziemi. Dziewczyna nie mogła uwierzyć że w jej ulubionym parku znajdują się takke rzeczy. Była zaskoczona, a jednocześnie przerażona. Nie rozumiała czemu ja porwano. Jej moc była strasznie słaba i nie nadawała się do niczego prócz samoobrony. Miała tylko nadzieję że jej przyjaciele szybko zauważa jej nieobecność....
Przyjaciele... To słowo bolało... bardzo bolało. Dziewczyna bała się że ich utratacila. Bała się że jej nie pomogą i wynada stąd zapomninajac o niej. Ta mysl była przerażająca nawet bardziej od sytuacji w której się znalazła. Gdy tylko o tym pomyślała poczuła łzy w oczach. Jednak nie pozwoliła na to by jej oprawca zauważył to chwilowe załamanie. Musiała udawać silna tylko po to by wyjść z tej sytuacji.
Nagle poczuula odluzajacy odór i straciła przytomność.
< Poprzedni Rozdział Następny rozdział >
-Spokojnie - powiedział facet hipnotyzującym głosem - Nie skrzywdzę cię.
- Na prawdę? - spróbowała się uwolnić. Pokryła lodem miejsca w których ją trzymał po czym wyslizgnela się .
Zaczęła biec, jednak nie zdołała uciec za daleko. Skrzydlaty chłopak unieruchomil ja sznurem.
- Następnym razem będzie to łańcuch kolczasty! - Krzyknął uśmiechając się szyderczo.
- Czego chcesz?
Milczenie
- Wiem że mnie slefziles. Pytam się czego chcesz?! A wiec nie odpowiadasz tak?!
- Chce ciebie - odpowiedzial po dłuższym namyśle.
- Co proszę?!
- Chce ciebie, a dokładniej twojej mocy.
- Śmieszne. Na prawdę śmieszne. Skoro już mnie porywasz to chcę znać powód.
- Już ci powiedziaalem - zatkal jej usta chusta - A teraz siedź cicho i nie wkurzaj mnie. Idziemy.
Ruszyli przez park, lecz zamiast iść ścieżka skrecili w zarosla. Ocza Karoliny ukazało się wejście do podziemi. Dziewczyna nie mogła uwierzyć że w jej ulubionym parku znajdują się takke rzeczy. Była zaskoczona, a jednocześnie przerażona. Nie rozumiała czemu ja porwano. Jej moc była strasznie słaba i nie nadawała się do niczego prócz samoobrony. Miała tylko nadzieję że jej przyjaciele szybko zauważa jej nieobecność....
Przyjaciele... To słowo bolało... bardzo bolało. Dziewczyna bała się że ich utratacila. Bała się że jej nie pomogą i wynada stąd zapomninajac o niej. Ta mysl była przerażająca nawet bardziej od sytuacji w której się znalazła. Gdy tylko o tym pomyślała poczuła łzy w oczach. Jednak nie pozwoliła na to by jej oprawca zauważył to chwilowe załamanie. Musiała udawać silna tylko po to by wyjść z tej sytuacji.
Nagle poczuula odluzajacy odór i straciła przytomność.
< Poprzedni Rozdział Następny rozdział >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz