czwartek, 11 grudnia 2014

Rozdział 15

Wściekła Karola wybiegła z komisariatu. Była zła i chciało jej się płakać . Pragnęła jak najszybciej znaleźć się w domu i wypłakać się w poduszkę . Nie miała przy sobie pieniędzy na taksówkę, ani nawet na bilet. Na szczęście do jej mieszkania było blisko. Tylko dwa kilometry przez park. Ruszyła więc wąską, wykładana kamieniami ścieżką. Było dość jasno. Od lamp biło, delikatne , żółte światło. Po dziesięciu minutach drogi Karola została sama. W tym miejscu drogę osswietlaly tylko trzy stare lampy. Przyspieszyla chcąc dostać się jak najszybciej do jasniejszej części parku. Nagle usłyszała za sobą szybkie, ciężkie kroki jakiegoś postawnego mężczyzny. Wiedziała, Zw gdyby zaatakowal ją jakiś człowiek, byłaby w stanie się obronić. Gorzej było ze stworzeniami magicznymi. Moc Karoli była słaba, gdyż nigdy jej nie uzywala od bardzo dawna. Dziewczyna przyspieszyla jeszcze bardziej. Prawie biegła. Za sobą słyszała coraz szybsze kroki mężczyzny. Była przerażona. Spróbowała się przemienić. Za pierwszym razem jej się nie udało. Druga próba także zakończyła się niepowodzeniem. Dopiero za trzecim razem udało jej się wyczarować swoje niebieskie skrzydła, niewidoczne dla ludzi . Nie chciała jeszcze wzlatywac, bo to groziło ujawnieniem magii. Po prostu biegła jak najszybciej. Niestety to nie wystarczyło. Mężczyzna ja dopadł i powalił na ziemię. - Zostaw mnie! - Krzyknęła i rzuciła w niego lodowym pociskiem. - Nie ma mowy! - Szepnął i zatkał jej usta.




< Poprzedni Rozdział       Następny rozdział >

Brak komentarzy: