niedziela, 30 listopada 2014

Rozdział 10

-Nie odbiera - zdenerwowana Iga poinformowała Dereka. -Coś musiało się stać!
-Usiądź i uspokój się - chłopak próbował zachować zimną krew - na pewno telefon jej się rozładował.
- No może...  Tylko dlaczego się spóźnia?
- pewnie zaspała...  - Derek sam w to nie wierzył. Chial po prostu uspokoic swoją narzeczoną
- Nigdy jej się to nie zdarzało! A przynajmniej nie tyle. Zrozum to, martwie się o nia.
- Wiem. Ja też się martwię. - westchal - Ale zaczyna mi to przeszkadzać..  całą ta sytuacja, ze Karolina jest ważniejsza od nas...
- Ona jest dla mnie jak siostra..  jak rodzina, której prawie wcale nie mam...  nie chce jej stracić!
-Spokojnie - przytulił ją.
- Poczekaj ktoś dzwoni - odebrała telefon - Halo?  Tak?  Co z nią? Już jedziemy!
- Co się stało? - spojrzał zaciekawiony.
- Karola się odnalazła! Musimy jechać!  - Wyjęła kluczyki od auta
- To ruszajmy!



piątek, 28 listopada 2014

Rozdzial 9

-Kim ty ... Will?  Co ty tu...
-Cześć - uśmiechnął się tajemniczo.
-Nie widzieliśmy się od dawna!  Myślałam że nie żyjesz!  Co cię tu sprowadza? - Ucieszyła sie
- Hmm..  powiedzmy że interesy - szepnął, przytulając ja do piersi - Miło cię tu widzieć. A szczególnie tak ubraną... Zatańczysz?
-nie. Wolę posiedzieć na kanapie i rozmawiać saczac dronka
-No nie bądź taka!  - Wciągnął ja na parkiet mocno trzymając za nadgarstki.
- Nie chce - powiedziała ostro po czym wyrwała ręce i powoli wróciła do stolika.
- Zaczekaj!  - Podbiegł do niej - Sorry za to...
- Nie ważne. Nic się nie stało - usiadła - klapnij obok mnie
- Nie dzięki. Muszę już iść...  -zawachal się - moja chora Mama na mnie czeka. Paa!
-Do zobaczenia!  - pozegnala się i zaczęła pić.
Drink był pyszny . Mial delikatny truskawkowy smak wymieszany z posmakiem mięty. Był chłodny i słodki.
Gdy skończyła poczuła się dość dziwnie. Uznała że to alkochol uderzył jej do głowy. Udała się do łazienki. Nagle nastała ciemność.




czwartek, 27 listopada 2014

Rozdział 8

  Wbiegła po schodach. Była już pewna co chce zrobić. Umyła włosy i zjadła dość obfite śniadanie po czym przeszukała szafę w poszukiwaniu sukienki. Znalazła ją! Śliczną, niebieską sukienkę ledwo zaslaniajaca tyłek.
  Założyła ja. Wyglądała idealnie. Poszperała w kosmetyczce w celu odnalezienia błękitnego cienia do powiek oraz limera w tym samym kolorze.
  Gdy była gotowa podeszła do lustra. Wyglądała idealnie. Na oczach miała ostry makikarz w różnych odcieniach błękitu. Jej usta pomalowane były ostra czerwienią a rzęsy mocno pogrubione. Włosy, nasmarowane dość dużą ilością pianki zaczesane były do tyłu idealnie odslanijac uszy przyozdobione drobnymi kolczykami. Na szyi wisiał ciężki, czarny kamień, a nadgarski ozdabialy grube srebne bransolety.
  Karola założyła wysokie szpilki i wyszła z domu. Wezwała taksówkę, która zawiozła ją pod galeria "Noce i Dnie" zaplacila taksowkarzowi i wybrala sie na zakapy. Za wszystkie ubrania zaplacila pięćset osiemdziesiąt złotych.
-moj portfel troche na tym ucierpiał - uśmiechnęła się do siebie.  Tym razem taksowka zawiozła ją pod klub "Czarna wdowa" gdzie zadowolona dziewczyna skierowała swoje kroki w kierunku głośnej muzyki. Weszła do środka. Wystrój wnętrza był ciemny jednak nie był ponury. Podłoga włożona była czarnym parkietem, a czarne ściany zdrobily czerwone paski. Przy ścianach stały bordowe kanapy i czarne, świecące stoły.
Podeszla do baru i zamowila drinka. Zaczela pic. Nagle jakis chlopak porwal ja do tanca.




Rozdział 7

Spojrzała na zegarek.
-Cholera!  Znowu spóźnię się do pracy! - krzyknęła nerwowo. - Co robić co robić?!
Wbiegła do łazienki i związała swoje długie włosy. Na szybko założyła spodnie i bluzkę "kangurka" w kolorze pięknego odcieniu blekitu. Związała tramki, chwyciła torbę po czym  wybiegła na autobus.
-No nie! - krzyknęła gdy zobaczyła osjezdzajacy tył starego autobusu. Nie mogła się po raz kolejny spóźnić,  bo to groziło natychmiastowym wyrzuceniem z roboty.
Usiadła na krawężniku. Miała kompletnie dosyć tego dupka, który nazywal się jej szefem. Wymagał od swoich pracowników zbyt wiele, jednocześnie nie wymagajac nic od siebie. Kupował najtańsze składniki a kazał gotować potrawy godne królów. Krótko mówiąc nie dało się z nim wytrzymać.
Poczuła ogromny smród. Odwróciła głowę by znaleźć jego źródło. To był bezdomny ubrany w starą potargana marynarkę i obrzydliwie brudne spodnie dresowe.  Wspolczula mu.
Usłyszała syrenę. Ulicą przejechał czerwony samochód straży pożarnej.
"-A może by tak uwolnić się od trodow życia w tym świecie...  może by przenieść się z Iga do wymiaru magii? - przemknelo jej przez myśl. - Tam będzie lepiej... zero smutków, zero zmartwień...  sama zabawa.
Podniosła się z ziemi i skierowała swoje kroki do domu. Postanowiła. Nie idzie dzisiaj do pracy. Wróci tam za parę dni z wypowiefzeniem. 



< Poprzedni post            Nastepny post >
 

piątek, 21 listopada 2014

Rozdział 6

  Switalo. Karola szła po parku szukając miejsca na piknik. Bardzo lubila chodzić między drzewami wczesnym rankiem gdy powietrze przesiąknięte było zapachem rosy i ziemi a zaspana natura powoli budziła się do życia . 
  Zatrzymała się pod rozlozystym debem nad jeziorem i rozłożyła koc. Usiadła po czym wypakowała jedzenie oraz wyjęła książkę. Oparła się plecami o drzewo i zaczęła czytać. Tak minął jej cały dzień.
Nagle zrobiło się ciemno. Zadna lampa nie rozjasniala tego nieprzeniknionego mroku. Było lodowato. Dziewczyna spróbowała podnieść się jednak zakończyło się to niepowodzeniem. Coś trzymało ja mocno przy ziemi niepozwalajac na najmniejszy ruch. Tym czymś był wielki, czarny wąż. Dziewczyna skamieniala ze strachu. Zaczął ja dusić.
Nagle coś rozjasnilo mrok. Ogromny  kruk usiadł na gałęzi nad głową dziewczyny. Nagle usłyszała budzik. Otworzyła oczy. Było już całkiem jasno.








Rozdział 5

-Czy ona na prawdę chce mnie opuścić? - Myslala przerażona Karola wracając do domu starym autobusem. -To nie możliwe...  Obiecała mi coś...  to nie jest tak że ona jest moją opiekunką... przyjaźń na tym nie polega..
- Wyjzala za okno. Było ciemno i padał deszcz. Gdy przejeżdżała koło parku ujrzała między drzewami postać wyglądającą jak tamten facet.
- Nie to nie jest możliwe Ja powili wpadam na paranoję. - Odwróciła głowę skupiajac wzrok na swoich kolanach - Muszę przestać o nim myśleć. Ja go nawet nie znam! Widziałam go tylko trzy...  dwa  razy...  śnił mi się... nie! Koniec z tym.
Wyjela z kieszeni swój biały samsung, podłączyła fioletowe słuchawki i włączyła muzykę. Nie chciała wracać do swojego pustego mieszkania. Wolała słuchać muzyki będąc ukolysana przez delikatne szarpniecia autobusu w towarzystwie innych pasarzerow.
- Nastepny przystanek Stroma - ostry głos przerwał jej rozmyślania. Chwyciła torbę i gdy otworzyły się drzwi wyskoczyła z autobusu po czym  ruszyła szybkim krokiem do klatki schodowej. Unikala spojrzeń na drzwewa i krzewy, które szpecily ścieżkę. Otworzyła ciężkie drzwi i zapaliła światło na klatce schodowej powstrzymujac chęć spojrzenia w mrok za swoimi plecami. Wbiegła po schodach na szóste piętro i otworzyła ciężkie debowe drzwi, które zaskrzypialy zlowieszczo. Karola zrzuciła z nóg swoje ulubione czarne trampki i. Odwiesila skórzaną kurtkę. Nie chciała o niczym myśleć. Na szczęście przyslo jej to bez trudu. Dopiero teraz poczuła jak bardzo jest zmęczona. Zdjęła swój błękitny t-shirt oraz jeansy. Weszła do łazienki w delikatnych kolorach cappuccino oraz czekolady. włączyła strumień goracej wody i nasypala troche czerwonej, zapchowej soli do kąpieli. Od razu poczuła przejemny rozany zapach. To była tylko jej chwila. Chwila prawdziwej przyjemności bez żadnych problemów.
Po długiej kompieli od razu wskoczyła w uroczą  liliowa pidżamkę i otulila się szczelnie kocem brązowym, polarowym płaszczem.
  Coś jednak nie dawało jej zasnąć. Pewna natrętna myśl platala jej się w głowie. Przeczucie informujace ją o niebezpieczeństwie. I chłopak. Gdy tylko zamykała oczy widziała Patricka,  który po kilku sekundach przeksztalcal się w faceta cienia. W około postaci Patricka było pełno krwi i ciał brutalnie pozbawionych głów. Rzeka z krwi splywajaca że skał. Rzeka krwi splywajaca prosto na nią. Zaczęła krztusic się krwią.
Usnęła.






wtorek, 18 listopada 2014

Rozdział 4

Przepraszam że ostatni wpis był taki krótki. Staram się wstawiać posty częściej no ale jakoś tak wychodzi że mi się nie udaje i cóż...  będę się starać ;)
*
*
*
*
*
- No i mniej więcej tak to było - Zakończyła Karola dopijajac swoje latte.
- Ale jesteś pewna że to on?  I jak wogule udało ci się trafić? - spytała zaciekawiona Iga
- Jestem pewna... przecież dokładnie mu przyjrzałam...  a może poprostu dostaje jakiejś paranoi? Sama już nie wiem - westchnela - A co do trafienia...  jakby to ująć... dolecialam do pracy jak na skrzydłach.
- Czy ty..  Czy naprawdę się przemienilas? - spytała zaskoczona dziewczyna
- Tak...  sama do końca w to nie wierzę ale...  no tak przemienilam się. Byłam wróżką.
- Jak to jest? Jakie to uczucie?
- Powiem ci że niewiem. Bardziej skupiłam się na samym locie i staraniach by pozastac niewidoczna niz nad tym co czuje...  - zastanowiła się i po chwili milczenia powiedziała  - wydaje mi się że to było wyjątkowe...  takie inne. W pewnym sensie połączyłam się z zagubioną częścią siebie,  ta utracona podczas wojny.
- A czułaś strach?
- Nie...  niezabardzo. Czułam irracjonalny lęk przed tym że ta przyjemna chwila zaraz się skończy. Wcześniej nie zdawałam sobie z tego sprawy, ale..  brakowało mi lotów...
- Ale rezygnunac z nich postapilas szlusznie
- Raczej głupio...  No nie ważne. A co u cioci słychać?
- Po staremu, jakoś leci. Moim życiem jest praca. Wiesz?  Ostatnio dużo myślałam na temat krainy lata i chyba chcę tam odejść. Czy chciałabyś iść tam ze mną? "i z Derekiem" - dodała w myślach -
- Nie chce - odparła trochę za ostro - Tu jest moj dom,  moj mały świat. Tutaj pochowalam Patricka zabrabego przez wojnę w której walczyłam. Nie mogę....
- Myślę że jest inny powód. Sądzę iż tym powodem jest tajemniczy mężczyzna... Karo, ja nie chce cię tu zostawiać ale nie potrafię tu żyć. Praca zabiera cały mój czas, jedyną rozrywką są spotkania z tobą oraz z Derekiem. Nie wytrzymam tu dłużej. Duszę się tu.
- Wiem. Też nie chce tu żyć, ale to jest cały mój świat... W tym mieście wychowałam się w domu dziecka, to tutaj ucxeszczalam do szkoły... Chcę odejść, lecz nie potrafię. A ten facet....  on nie jest istotny - skłamała- Ja go nawet nie znam! Spotkałam go tylko dwa razy...  on jest nikim.





poniedziałek, 17 listopada 2014

Rozdział 3

-Dziendobry! - zdyszana Karola wpadła do szatni kilka minut po swoim szefie.
- Dzieńdobry - przywitał ją oziemble - Miło że pani w ogóle się pojawiła!
- "Przepraszam autobus się zepsuł. To nie moja wina. A pan jest lepszy?  Wydaje mi się że pan powinniem przychodzić codziennie na ósmą a nie jak zwykle pan to czyni co kilka dni na dwunasta, prawda? " - chciała powiedzieć, jednak powstrzymała się. W końcu rzekła  - Przepraszam to się więcej nie powtórzy.
- Dobrze, mam taką nadzieję - odwrócił się i wyszedł.
-" co za dupek " - pomyślała i udała siw do kuchni aby dołączyć do Igi, Marka i Iwony.
- No cześć! - krzyknęła Iga i rzuciła się jej na szyję. - Myślałam że nie przyjdziesz!
- Też tak myślałam...
- A czemu się spóźniłaś?
-To nie jest teraz istotne .
- Masz rację. Teraz musimy zająć się pracą  - zawiazala sobie fartuch - Ale obiecaj, ze wieczorem mi wszystko opowiesz, okej?
- Jasne - uśmiechnęła się Karola



czwartek, 13 listopada 2014

Pytania i zmiany....

Wiem że dawno nie wstawiłam żadnego posta i szczerze was za to przepraszam...  po prostu brak weny i czasu :/
A i mam takie pytanie. Planuje napisać pewne opowiadanie o chciałam się z wami skonsultować czy mam zakładać nowego bloga czy pisać tu. Z góry dziękuję za odpowiedź ~ Karola