piątek, 21 listopada 2014

Rozdział 6

  Switalo. Karola szła po parku szukając miejsca na piknik. Bardzo lubila chodzić między drzewami wczesnym rankiem gdy powietrze przesiąknięte było zapachem rosy i ziemi a zaspana natura powoli budziła się do życia . 
  Zatrzymała się pod rozlozystym debem nad jeziorem i rozłożyła koc. Usiadła po czym wypakowała jedzenie oraz wyjęła książkę. Oparła się plecami o drzewo i zaczęła czytać. Tak minął jej cały dzień.
Nagle zrobiło się ciemno. Zadna lampa nie rozjasniala tego nieprzeniknionego mroku. Było lodowato. Dziewczyna spróbowała podnieść się jednak zakończyło się to niepowodzeniem. Coś trzymało ja mocno przy ziemi niepozwalajac na najmniejszy ruch. Tym czymś był wielki, czarny wąż. Dziewczyna skamieniala ze strachu. Zaczął ja dusić.
Nagle coś rozjasnilo mrok. Ogromny  kruk usiadł na gałęzi nad głową dziewczyny. Nagle usłyszała budzik. Otworzyła oczy. Było już całkiem jasno.








3 komentarze:

Kkkk pisze...

Świetna historia już nie mogę się doczekać tego co będzie dalej

Anonimowy pisze...

Super musisz częściej pisać to jest na prawdę ciekawe :-*

Mała pesymistyczna dziewczynka pisze...

Dziękuję ;*
Staram się jak mogę