poniedziałek, 19 stycznia 2015

W cieniu labiryntu.

Dziewczyna obudziła się na zimnej, białej posadzce.  Nie wiedziała gdzie się znajduje  ani nawet kim jest. Podniosła głowę powoli rozgladajac się po pokoju.
Pomieszczenie w którym się znajdowała było ciemne, ale wyraźnie było widać na ścianach i podłodze ślady zaschniętej krwi.
instynkt samozachowawczy nakazywal zostać jej w tym jedynym kręgu światła, jednak głód był silniejszy. Postanowiła że musi iść. Podniosła się z zakrwawionej podłogi i ruszyła chwiejnym krokiem w ciemność.
Od zawsze bała się ciemności i tego co może się w niej czaić. Gdy była mała wyobrażała sobie straszne twarze wylaniajace się z cienia. Zawsze spała przy zapalonej lampce nocnej. Nawet teraz, w wieku 20 lat nie mogla pozbyć się przerazajacych postaci wyjetych prosto z najgorszych koszmarów.
Starała się myśleć racjonalnie. Spróbowała przekonać się że to sen.
Zatrzymała się na rozdrożu. To było wejście do labiryntu.
Znalazła ręką ścianę i trzymając się jej ruszyła na przod.
Ignorowala otaczającą ją ciemność  Usłyszała krzyki i przyspieszyla kroku nie patrząc pod nogi. Biegła uciekając przed ciemnoscia i cichymi krokami.
W końcu upadła a ciemność ją pochłonęła. Jej ciało przeszyly kolce. Była przytomna gdy nadeszla zamaskowana postać z piłą mechaniczną w ręku.
Była przytomna gdy postać odcinala jej kończyny.  Nie czuła wtedy nic. Nawet bólu.
Straciła przytomność gdy ostatki życia uciekły z jej żył....
Dziewczyna obudziła się na zimnej, białej posadzce.  Nie wiedziała gdzie się znajduje  ani nawet kim jest. Podniosła głowę powoli rozgladajac się po pokoju....



Brak komentarzy: