Blade ciało dziewczyny leżało na trawie. Nie było w niej życia, jedynie mrok. Po policzku płynęła jej krew przypominająca łzę. Włosy wcześniej ułożone w porządnego koka teraz były w nieladzie. Usta były czerwone, a poliki lekko zarozowionie co sprawiało wrażenie że życie wciąż w niej plynie. Jednak to było tylko złudzenie. Dziewczyna była martwa.
Nagle wzięła głęboki wdech i otworzyła oczy. Leżała tak chwilę nie wiedząc gdzie jest. Po chwili, gdy świadomość zaczęła do niej wracać zaczęła gorączkowo szeptać .
- To nie ja... to sen.. to moja wyobraźnia... to się nie wydarzyło...
Podniosła się z ziemi, jednak jej oslabione nogi nie było w stanie jej utrzymać i upadła. Udało się dopiero za dziesiatym razem. Gdy tylko stanęła stabilnie na nogach podbiegła do miejsca za swojego koszmaru.
To co tam ujrzalo sparalizowalo ją.
Na trawie, pod leszczyna leżało zmasakrowane ciało jej przyjaciółki. Miala cale podrapane nogi, a w gardle tkwił szpikulec. Krew wyznaczala trasę przez, która się tu doczołgała.
Dziewczyna nie mogąc na to patrzeć zasłoniła oczy i cofnęła się. Wtedy pod jej nogami znalazł się kolejny trup. Derek...
Chciała krzyknąć, wołać o pomoc, ale w głębi umysłu tkwila jej uporczywa mysl. "To ja zabiłam swoich przyjaciół, to ja ich tak zmasakrowalam.... "
Usiadła pod drzewem i zaczęła płakać. Nie wiedziała co jest prawdą. Sceny z podziemi wydawały jej się snem. A jednak to prawda....
" piłam ciemną krew, zostałam przeniemieniona... uciekłam z niewoli a potem... nie! Nie moglam... nie zrobiłam tego.... "
Jednak uporczywe mysli nie dawały jej spokoju. Chciała się zabić, a jednocześnie szukać zemsty. Musiała coś robić tylko nie wiedziała co.
W końcu postanowiła.
" muszę się wybrać do przystani wróżek. Tam ich pochowam. Zasługują na to... powinni żyć, dostać druga szansę.... Czemu ja ją dostałam? Dlaczego?! Czy po to by zobaczyć dzieło swojej wściekłości?! Nie... nie mogę... . a jednak muszę. Muszę szukać zemsty za to co mi zrobili... A może to tylko i wyłącznie moja wina? W takim razie powinnam to zakończyć... Nie! Najpierw muszę ich porzegnac, zostawić w odpowiednim miejscu. To nic nie znaczy. Ta mała przysługa nie odkupi moich win..." i tak została pod leszczyna trwajac w odluzajacej wściekłości.
poniedziałek, 23 lutego 2015
Rozdział 26
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz