Dawno, dawno temu, żyła sobie piękna dziewczyna. Miała ona długie blond włosy, delikatną falą opadajace na ramiona oraz błękitne oczy przeszywające każdego chłopaka na wylot. Wielu ją chciało, jednak żaden nie był dla niej wystarczająco dobry. Codziennie chodziła na randki, jednak nigdy nie zabrała jednego z nich do domu. Pewnego dnia znalazła idealnego. Wyglądał jak książę z bajki. Błyszczące, ciemne, włosy, jasnozielone oczy, twarz jak z obrazka. Dodatkowo był bogaty. Majątek jego rodziców dziesięciokrotnie przekraczal wartość gospodarstwa.
Spotkali się o 10, w pochmurny poniedziałkowy wieczór. Dziewczyna szczęśliwa. Za ostatnie pieniądze rodziców kupiła śliczną, miętowa sukienkę do kolan, czarne balerinki i długą chuste na ramiona, sięgającą aż do pupy. On piękny, ubrany w luźną, białą koszulę i czarną marynarkę lśniące nowoscią.
Weszli do środka z szerokim uśmiechem na ustach. Trzymali się za ręce. On szepnął jej coś do ucha, ona się zaśmiała. Usiedli na kanapie w uroczej kafejce, wypili kieliszek wina. Rozmawiali do późna.
Nagle posmutniała, przeprosiła i wyszła pospiesznym krokiem. Biegła drogą, zapłakana. Jej obcasy wybijały równy rytm na pustej, ciemnej ulicy. Przyspieszony oddech zakłucał myśli. Nie chciała myśleć. Nie o tym.
Znalazła się na pustkowiu.
Otaczająca ją ciemność zaczęła atakować od środka. Cisza przeobraziła się w szepty. Drzewa stały się ludźm, Ludzie potworami. Strach i rozpacz powoli wchodziły w jej umysł, uniemożliwiając jakikolwiek ruch. Biegła przed siebie, jakby pragnęła umknąć wszechobecnej ciemności.
W końcu stanęłą, jakby trafiona strzałą. Zaczeła sie zataczać. Szkarłatne krople zostawiały ślad na asfalcie, wyznaczając jej ostatni szlak. Ciche kapanie było niemym wołaniem o pomoc.
Spojrzała na brzuch. W ciele tkwila strzała. Przeszyła jej wnętrzności, całkowicie je niszczac. Szlachetne drewno stało się cichym zabójcą. Miętowy wcześniej materiał przeistoczył się w wilgotna, purpurowa plamę, znak uchodzącego życia.
Zakręciło jej się w głowie. Nie czuła bólu. Ogarniał ją tylko dziwny chłód i zamroczenie.
Upadła na ziemię. Teraz już wszystko rozumiała.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz