wtorek, 12 maja 2015

Dzień przed jutrem '2

- Wstawaj Teo!  - zobaczyłam nad sobą twarz obcej dziewczyny.
Wyglądała na mniej niz 16 lat. Gdy opuściło mnie zamroczenie ujrzałam, że nie ma jednego oka, a jej opalona twarz jest cała w bliznach.
- Uhh...  Cześć - przywitałam się z nią.
- Jestem Jenn - podała mi rękę i pomogła wstać z łóżka - miło mi cię poznać.
- Ciebie też - uśmiechnęłam się.
- Jesteś głodna?
- Nie pogardziłabym śniadaniem. Co to za miejsce?
- Opowiem ci wszystko w drodze do głównego domu. W szafie masz czyste ubrania. Załóż coś na siebie i zejdź na podest. Będę tam ba ciebie czekać .
- Dziękuje...
Dziewczyna wyszła a ja zostałam sama w małym, przytulnym pomieszczeniu. Zeskoczyłam z łóżka i podeszłam do starej, debowej szafy. Pociągnęłam, za drzwi które odskoczyły z cichym skrzypnięciem. W środku wisiały dwie sukienki, dwie pary długich i dwie krótkich spodenek, a także parę bluzek z różnym ksztaltem dekoltu. Wszystkie były szarobrązowe, prawie białe.
Wybrałam krótkie, przylegające spodenki z czarnym skorzanym pasem i koszulę z kolnierzykiem. Do tego założyłam glany i rzemyki na nadgarstki.
Gdy już byłam gotowa do wyjścia przedostalam się przez niskie drzwi na podest przed domem, a z niego po drabinie na drewniany mostek.
- O!  już jesteś! Chodź za mną! Musimy zdążyć na radę starszych. Pospiesz się! - ponaglila mnie. - A tak poza tym to ładnie wyglądasz. Nie miałam pojęcia, że z tych ubrań da się coś zrobić.
- Dziękuje...  - zawstydziłam się, co było normalna reakcja na komplement otrzymany od całkiem obcej mi dziewczyny . - To...  opowiesz mi coś o tym miejscu?
- Opowiem ci tyle ile mogę. Jesteśmy jedną ludzką osadą w promieniu trzystu kilometrów. Ukrywamy się przed rządem i bogatymi, którzy sądzą że zniszczyli całą cywiluzacje. Żyją sobie teraz w bogactwie a ich zgrupowania walczą ze sobą. Utrzymują się z pracy robotów, zajmując bogaceniem się. Mieszkamy w koronach drzew i nie schodzimy na ziemię, bo tam żyją zmutowane zwierzęta, w pewnym stopniu przypominające zombie. Gdy cię znalazłam byłam zdziwiona, że ktoś dał radę tam przetrwać.
- Czyli jednak schodzicie na dół...  - zamyśliłam się.
- Tak, ale tylko odpowiednio wyszkolne osoby, w sytuacjach awaryjnych. Chcesz coś jeszcze wiedzieć?
- Skąd ta pewność, że nie ma żadnych żywych w najbliższej okolicy? Mogą się ukrywać, tak jak ja.
- Nie ma tu żadnych grup większych niz te składające się z dwóch osób. Resztę wykrywają nasze radary.
- Aha...  - miałam mętlik w głowie, a moj pusty brzuch wyraźnie dawał o sobie .
- Jesteśmy na miejscu - Jenn wyrwała mnie z zamyslenia - gdy tam wejdziesz musisz być cicho. Nie możesz nic mówić nawet, gdy ich działania nie będą ci się podobały. Rozumiesz?
- Chyba tak - odparlam i weszłam za Jenn do środka.

< Poprzedni                   Następny >

Brak komentarzy: