czwartek, 7 maja 2015

Dzień przed jutrem ' 1

Mam na imię T49o31a, ale przyjaciele mówią mi Teo. Urodziłam się w 2904r., dziesięć  lat przed rozpoczęciem wojny. Nie zdążyłam poznać smaku wolności zanim nam ją odebrano. W 2914r rozpoczęły się spory w rządzie. Rok później, dokładnie w dniu moich urodzin zrzucono bomby na teren zamieszkanego przeze mnie kraju. Te siedem wybuchów diametralnie zmieniło życie na ziemi. Promieniowanie wywołane Dendrestem spowodowało śmierć większości ludzi. Resztę społeczeństwa wyniszczyła choroba popromienna. Przetrwali nieliczni. Zorganizowali się w niewielkie grupy i zamieszkali w lasach. Nie mam pojęcia ilu nas jest, tych wybrańców odpornych na zaraze, jednak jestem pewna, że nie jesteśmy jedyni. Staramy się żyć normalnie i odbudować cywilizacje, jednak jest to trudne. Po trzech latach patrzenia na śmierć najbliższych jest się kompletnie zniszczonym od wewnątrz. Nie potrafię już się śmiać ani płakać. Widziałam śmierć moich bliskich. W 2918 rodzice zorganizowali urodziny dla mnie, moich przyjaciół i rodziny. Przyjęcie było wspaniale! Dokładnie wszystko pamiętam. Miałam na sobie piękną turkusową sukienkę i piękne koturny na wysokim obcasie.  Na obiad przygotowalyśmy kiełbaski i ryby z rusztu. Po obiedzie, około godziny dwunastej miałam zdmuchnac świeczki. Gdy już zaspiewano " Sto lat " nastąpił wybuch. Strasznie głośny wybuch. Zaraz po nim nastąpiła fala gorąca. Widziałam jak moi bliscy płoną żywcem.... Ci, którzy przeżyli wybuch umierali później, powoli, odczuwajac wielki ból. Czuwalam przy nich czekając na swoją kolej. Śmierć jednak nie nadeszła.
Po tym wydarzeniu ukrywałam się w domu i żyłam dzięki zapasom i korząkom. Po miesiącu, nie mając co jeść udałam się do miasta, gdzie spotkałam Mitzi. Zaprowadzila mnie tutaj. I oto jestem w lesie wśród obcych mi osób, a ten pamiętnik jest jedynym źródłem moich wspomnień.

Brak komentarzy: