Na podstawie "To" Stephena Kinga
Byłem wtedy jeszcze małym dzieckiem myślącym tylko o zabawie oraz jedzeniu. Nic poza tym się nie liczyło. Teraz tego żałuję. Bardzo, bardzo żałuję. Już dawno przestałem się nienawidzić. Teraz pragnę się zemścić na TYM.
Działo się to w czasie Wielkanocy, wiele lat temu. Tego dnia od razu po obiedzie poszedłem z rodzicami do fabryki. Jej właściciele urządzili polowanie na pisanki dla wszystkich dzieci z okolicy. Pozamykali wszystkie wejścia do niebezpiecznych pomieszczeń na grube kłódki.
Jedna kłódka była rozerwana. Nie, pęknięta ani przepiłowana. Po prostu rozerwana na dwie części.
Zza tych drzwi słychać było śmiechy i czuć mocny zapach prażonej kukurydzy z dodatkiem masła i soli. Zapragnąłem wejść tam mimo strachu. Jakiś głos w mojej głowie ostrzegał mnie przed tym, jednak go zignorowałem.
Pchnąłem drzwi z całej siły i wywróciłem się. Leżałem tak chwilę oszołomiony nie mogąc się podnieść.
Nagle ujrzałem śliczny, niebieski balonik przywiązany do jakieś maszyny. Za nim stał facet ubrany w srebrny strój klauna z pomarańczowymi guzikami. Podniosłem się z ziemi i zbliżyłem do niego.
- Weź sobie balona - szepnął dziwnym przeszywającym, lodowatym głosem.
Chwyciłem balonik za srebrną wstążeczkę i szarpnąłem.
Maszyna ruszyła z głośnym, przerażliwym piskiem. Ktoś krzyknął, a po chwili z sufitu poleciał deszcz krwi i wnętrzności.
Wybiegłem przerażony z pomieszczenia, chcąc odnaleźć kogoś dorosłego. Za plecami słyszałem psychopatyczny smiech klauna.
Po dłuższej chwili dopadłem do ciężkich metalowych drzwi. W przeciwieństwie do poprzednich z tymi musiałem się siłować. W końcu byłem wolny.
Uciekłem!
Jednak moja wolność nie trwała zbyt długo. Gdy tylko wybiegłem na zewnatrz usłyszałem glośny trask,a po chwili ogarnęła mnie całkowita ciemność.
Tak zakończyło się moje krótkie życie.
Wesołej Wielkanocy :)
Beczy w trawie baraneczek nawołując wniebogłosy. Życzę zdrowia i radości Wam z okazji Wielkiej Nocy i Dyngusa mokrutkiego by Wam szczęście dopisało, by rodzinne były święta, by Wam nic nie brakowało.
- Weź sobie balona - szepnął dziwnym przeszywającym, lodowatym głosem.
Chwyciłem balonik za srebrną wstążeczkę i szarpnąłem.
Maszyna ruszyła z głośnym, przerażliwym piskiem. Ktoś krzyknął, a po chwili z sufitu poleciał deszcz krwi i wnętrzności.
Wybiegłem przerażony z pomieszczenia, chcąc odnaleźć kogoś dorosłego. Za plecami słyszałem psychopatyczny smiech klauna.
Po dłuższej chwili dopadłem do ciężkich metalowych drzwi. W przeciwieństwie do poprzednich z tymi musiałem się siłować. W końcu byłem wolny.
Uciekłem!
Jednak moja wolność nie trwała zbyt długo. Gdy tylko wybiegłem na zewnatrz usłyszałem glośny trask,a po chwili ogarnęła mnie całkowita ciemność.
Tak zakończyło się moje krótkie życie.
Wesołej Wielkanocy :)
Beczy w trawie baraneczek nawołując wniebogłosy. Życzę zdrowia i radości Wam z okazji Wielkiej Nocy i Dyngusa mokrutkiego by Wam szczęście dopisało, by rodzinne były święta, by Wam nic nie brakowało.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz