poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Rozdział 1

-Patrik nie rób tego!  Proszę cię! -zapłakana Karola rzuciła się swojemu chłopakowi na szyję.  - A jeśli już musisz to idę z tobą.
-Nie możesz. -Pocałował ją. - Ale ja muszę.
-Wiem. -Westchnela- Tylko nie chce w to wierzyć. Nie będę ci robić wymówek typu "kraj jest ważniejszy od nas", bo to nie mam sensu. Rozumiem, że jeśli nie wygramy tej wojny, że...  przyjadą wtedy trudne czasy. Będą to czasy mroku, bez miłości, bez szczescia...
-Karo... -otarł jej łzy.
-Chce ci tylko powiedzieć, -przerwała mu, nie chcąc słuchać, nie chcąc przerywać swojej rzeki słów -że jeśli nie wrócisz...  jeśli zginiesz, nie będę w stanie bez ciebie żyć. Wtedy dla mnie przyjdą trudne czasy...  trudne życie... Nie chcialam ci tego mówić, ale czuje, że muszę... Skrzywdzę cię tymi słowami, ale...  Zrywam z tobą!
  Karola uciekła zapłakana, a Patrik nie mogł się ruszyć, ani nic powiedzieć. Wiedział, że zrobiła to dla jego i dla swojego  dobra ale to bolało, strasznie bolało... 
  Nagle usłyszał strzały, przemienil się w bardzo przystojnego wroza i pobiegł w ich kierunku. Dotarł do starego, zniszczonego osiedla, gdzie kiedyś chodził z Karolina na randki w tajemnicy przed rodzicami.  Rozglada się i zauważa  piękna, blond włosą dziewczynę że złamanym prawym skrzydłem.Stoi tam na balkonie, próbując uciec przed pożarem. Boi się...
  Patrick nie wiele myśląc wzniosl  się w powietrze chcąc ocalić piękna wróżkę.  W połowie drogi poczuł ostry, przeszywajacy ból w okolicach serca. Zaczął krawic i spadać....
  Karole obudzil cichy dźwięk budzika stojącego na debowej komodzie obok jej łóżka. Była cała spocona i roztrzesiona swoim koszmarem, który nawiedził ją  po raz kolejny. Wcześniej nawiedzał ja po wojnie. Trwało to około roku. Potem przestała śnić o czymkolwiek. Każda noc była pozbawiona śnow. Każda noc była pozbawiona marzen o lepszym świecie. To trwało do dzisiejszej nocy.  Dziś koszmar powrócił, co zmartwilo dziewczynę. Postanowiła się jednak nie przejmować teraz tak blachym problemem. Musiała przygotować się do kolejnego dnia w swojej znienawidzonej pracy.                           Wzięła gorący prysznic i ubrała się w stare jeansy z dziurami  i swój ulubiony sweterek w czarno-białe paski. Nie zdążyła zjeść śniadania, więc wzięła drobne na bułkę słodką, jogurt pitny oraz  napój energetyczny i pobiegła ma autobus. Gdy do niego wsiadła, zajęła pierwsze wolne miejcie przy oknie i założyła słuchawki na uszy. Włączyła listę swoich ulubionych piosenek i oparła poliko o szybę. Czuła się samotna i pozbawiona miłości i bliskości z wieloma problemami mam głowie.
Starała się o niczym nie myśleć co przyszło jej bez trudu. Ukolysana szumem deszczu zza okna zasnęła.

Brak komentarzy: